O autorze
Dziennikarz? Brzmi dostojnie, ale ciągle nazywam się nim trochę na wyrost. Przepadam za Serie A, kibicuję Salernitanie. Włochom, dawno temu, przeznaczony zostałem niekoniecznie z własnej woli. Pisanie? Sposób na życie i rzecz dająca niesamowitą przyjemność. Więcej moich tekstków na Weszło!.

Mój Twitter

Tomaszu Kuszczaku, por qué?

Cieszymy się, jest fajnie, bo w końcu mamy materiał na rezerwowego bramkarza kadry na Euro 2012. Tomasz Kuszczak w Watford, do którego wypożyczył go Sir Alex Ferguson, spisuje się wyśmienicie. Po kilku latach chronicznego przesiadywania na ławce rezerwowych wrócił z zaświatów i przypomniał sobie, że jest przecież zawodowym piłkarzem. Pytanie – dlaczego, do cholery, tak późno?! Cytując klasyka: "Por qué? Yo no entiendo por qué."

Praktycznie rok w rok, gdy tylko zbliżało się letnie okno transferowe, wspólnie z Kuszczakiem przeżywaliśmy gorzkie deja vu pod tytułem: „Odchodzę z Manchesteru. Albo nie…”.

2008:
„Jestem już w klubie dwa lata i powiem szczerze, że sytuacja, gdy raz gram, a potem nie wchodzę z ławki, trochę mnie nuży. Dwa lata czekania wystarczą. Chciałbym, aby ten sezon był dla mnie przełomowy. Jestem przygotowany, aby zostać numerem jeden w bramce Manchesteru.”

2010:
„Czekałem przez cztery lata i jestem zadowolony z czasu spędzonego tutaj, ale będę potrzebował zmiany. Zawsze mówiłem, że jeśli będę czuł, że się już więcej nie rozwijam, to coś zmienię i ten moment nadszedł”

2011:
„Mój czas w United dobiegł końca. Przez pięć lat ciężko pracowałem, ale nigdy nie grałem tyle, ile chciałem. Nie mogę sobie pozwolić na to, aby opuścić EURO 2012. A zostając w Manchesterze, mógłbym tę niepowtarzalną szansę stracić. Dla piłkarza granie jest najważniejsze. Nawet jeśli musi opuścić tak wspaniały klub jak Manchester, aby osiągnąć ten cel. Ja niedługo to zrobię. Z bólem serca, ale nie mam wyjścia."



Na dworze robiło się jednak coraz cieplej, rozkręcało się lato i Tomek Kuszczak, być może natchnięty meteorologicznym optymizmem, ogłaszał, że w Manchesterze jednak zostaje, bo Sir Alex zapewnił go o swoim kredycie zaufania. I że do pozostania w United zachęcał go już prawie w pozycji klęczącej.

I ze swojego miejsca nie wstawał. Swojego stałego, czyli nie na boisku, a w jego pobliżu. Nie w polu karnym, a na wygodnym siedzeniu pod trybunami, czasami na nich.

Kuszczak w pięć spędzonych na Old Trafford sezonów rozegrał w lidze 2804 minuty. Łącznie daje to 31 pełnych spotkań. Był tam zatem przez pięć i pół roku, a pograł w sumie niecały sezon.

2006/07 – 540
2007/08 – 765
2008/09 – 329
2009/10 – 720
2010/11 – 450
2011/12 – 0

Jeśli rzeczywiście sądził, że kiedykolwiek wskoczy do bramki Czerwonych Diabłów, to albo był tak naiwny, albo układ wiecznego rezerwowego, wbrew temu co wygłaszał, najzwyczajniej w świecie mu odpowiadał. Wygląda na twardego chłopa, barwę głosu ma tęższą od Bogusława Lindy, a tyle lat dał się wodzić za nos? Aż trudno w to uwierzyć.

W pewnym, odpowiednim dla siebie momencie, jakieś dwa lub trzy lata temu, powinien zgłosić stanowcze weto i postawić klub przed faktem dokonanym. Wystawić swoje walizki na podjazd i odejść. Tam, gdzie by go chcieli. Do klubu, który zaoferowałby mu coś więcej niż tylko barwny wpis do metryki, gruby portfel i możliwość ekskluzywnego treningu. Fakt, swoim siedzeniem i tak osiągnął więcej niż 99,9% naszych piłkarzy, ale odnoszę wrażenie, że stać go było na jeszcze.

Przecież teraz, dopiero co podniósł się z ławki i już gra jak z nut. Nie można było tak wcześniej?

Pocieszający jest fakt, że jego kontrakt z Manchesterem właśnie dobiega końca i na pewno nie zostanie przedłużony.
Trwa ładowanie komentarzy...