Bo polski folklor to obciach

Nie mam zamiaru rozpisywać się na temat kadry, która zagra na Euro. To Smuda jest selekcjonerem i to on będzie płacił za ewentualne błędy i spijał nektar po ewentualnych sukcesach. Ile ludzi, tyle koncepcji. Na szczęście selekcjoner jest tylko jeden. Swoje trzy grosze wtrącę w temacie sławetnej polskiej piosenki.

To, że została wybrana, zawdzięczamy tylko i wyłącznie sobie, jako narodowi. W końcu to my wysyłaliśmy sms-y, nie Niemcy czy Czesi, prawda? Widocznie takie są nasze gusta, ewentualnie głupkowata chęć zrobienia czegoś śmiesznego.

Szczerze, nie słuchałem innych propozycji, ale mniemam, że również nie były one wysokich lotów. Mniemam też, że "Koko koko euro spoko" to jedyny utwór nawiązujący do naszego folkloru. Inna sprawa, że pieśni i tańce ludowe większości z nas kojarzą się z zabitą dechami wsią, srającymi po jarmarkach kurami i dożynkami. Obciach i tyle. Podobnego problemu nie mają Irlandczycy. Ich piosenka na Euro jest irlandzka do szpiku kości i zapewniam, że nikt tam się jej nie wstydzi. Wspólnymi siłami napisali ją słuchacze radia, muzycy i piłkarze reprezentacji.



Nie mówię, że wybór Polaków był do końca właściwy. Trochę szkoda mi tych pań, bo chyba nie były do końca świadome w co się pakują. Pewnie nie wierzyły w wygraną. Teraz, te młodsze i starsze (jedna ma ponad 80 lat) kobiety stały się pośmiewiskiem całej Polski. Niestety, na własne życzenie. Tekst utworu jest, mówiąc delikatnie, niewyszukany, a i melodia już nie pierwszej świeżości (moja babcia zna ją z jakichś potańcówek). Tak się zastanawiam... może gdyby to samo śpiewały młode i piękne dziewczyny, to wydźwięk byłby zupełnie inny? Nie uważacie?

Może to wszystko jest średnio reprezentacyjne i mało modernistyczne, ale... typowo polskie. Naprawdę wolelibyście "Wilki"?
Trwa ładowanie komentarzy...