O autorze
Dziennikarz? Brzmi dostojnie, ale ciągle nazywam się nim trochę na wyrost. Przepadam za Serie A, kibicuję Salernitanie. Włochom, dawno temu, przeznaczony zostałem niekoniecznie z własnej woli. Pisanie? Sposób na życie i rzecz dająca niesamowitą przyjemność. Więcej moich tekstków na Weszło!.

Mój Twitter

Podziękowania dla chuliganów

Dziękuję, tak po prostu. Dziękuję ultrasom Ruchu i Legii za spektakl, który przygotowali w Kielcach. Za te chuligańskie race, wystrzały i fajerwerki. Dzięki wam przypomniałem sobie jak wygląda prawdziwe kibicowanie. I że niekoniecznie należy pisać o nim w czasie przeszłym.

Ostatni raz coś podobnego przeżyłem kilka lat temu i to na szczeblu czwartoligowym. Mój miejscowy klubik, AKS Busko, mierzył się z Nidą Pińczów. Mecz nazywany „Derbami Ponidzia”. Na stadionie jakieś 2-3 tysiące osób. Jeden czy dwa skromne transparenty, kilka rac, konfetti. Dla mnie było to jednak doświadczenie nowe, nie z tej ziemi. Wtedy po raz pierwszy poczułem się jak kibic między swoimi.

Wczoraj w Kielcach, chociaż nie miałem na sobie ani białej, ani niebieskiej koszulki, znów to poczułem. Doświadczyłem atmosfery stadionowej. Takiej, która przyciąga jak magnes, a niektórych nawet uzależnia. Takiej, którą możemy oglądać, niestety, co raz rzadziej.

Chociaż poziom spotkania stał na bardzo przyzwoitym poziomie, to oprócz bramek w pamięci utkwiło mi niewiele. Przyglądałem się trybunom. W tym miejscu jest granica pomiędzy zwyczajnym meczem, a piłkarskim widowiskiem. Boisko i sektory kibiców to w tym momencie jakby dwa oddzielne światy. Trudno skupić się na obu jednocześnie.

Świece dymne, fajerwerki, petardy. Tłum ludzi ryczący jednym głosem. Efekty wizualne i dźwiękowe. Nawet te wzajemne wrzuty, przekleństwa – to też ma swój urok, uwierzcie. Nieodłączny element piłkarskiego widowiska.

Bandyci? Nie, kibice. Najprawdziwsi w świecie kibice. Barwna subkultura, którą media ciągle szkalują jako szkodliwą i robaczywą. W ogóle ich nie rozumieją, spychają na margines.

Kiedy prezentują jakąś spektakularną oprawę, gazety i telewizja pozostają ślepe. Sensacja zaczyna się tam, gdzie bandyta w szaliku jakiegokolwiek klubu zrobi komuś krzywdę. Dopiero wtedy pisze się o pseudokibicach i kibolach. Łatkę chuliganów i kryminalistów przyprawia się im z powodu jednego, czy dwóch niechlubnych przypadków. Chore.

Jeszcze raz dzięki. Było zajebiście.

Trwa ładowanie komentarzy...